środa, 28 listopada 2018

Książki dla Twojego dziecka

Wiele miesięcy temu zamieściłam wpis na temat proponowanych przeze mnie książek dla maluszków. Od tamtego czasu młody bardzo urósł i dużo więcej rozumie, również oglądając obrazki i słuchając przeczytanych przez rodziców bajek. Przeczytajcie jakie aktualnie polecamy książeczki, na co między innymi wpłynęło obkupienie młodego na Targach Książki w Krakowie.


Zaczniemy jednak od książek, które już na dobre zagościły na stoliku Pietruszki i sprawdzają się od długiego czasu:

Do kąpieli, króliczku 
Jorg Muhle, wyd. dwie siostry

Jedna z kolejnych części cudownej serii o króliczku. Jak zwykle na kartach książeczki dziecko ma do wykonania zadania, które mają pomóc króliczkowi. Tym razem maluch bierze udział w kąpaniu i suszeniu króliczka. Historia białego zwierzątka pomaga dziecku poznać czym jest kąpiel, jakie czynności wykonuje się po kolei, a do tego pokazuje jak dbać o innych.
Wspaniałe ilustracje, które nie są ani trochę bogate w tło, dzięki czemu dziecko skupia swoją uwagę na króliczku i ewentualnych akcesoriach potrzebnych do kąpieli, wycierania czy suszenia. A jaka jest radość Piotra gdy dochodzimy do ostatniej strony kiedy króliczek jest suchy i czyściutki!






Nie płacz, króliczku 
Jorg Muhle, wyd. dwie siostry

Jest to zdecydowanie mój faworyt spośród wszystkich części bajeczek o króliczku. Bo historia opowiada o tym jak biedny długouchy przewraca się na drodze i boli go zakrwawiona rączka. Dziecko ma kolejne zadanie do wykonania, opatrzyć zwierzątko i pocieszyć go, by wreszcie przestał płakać.
Piotrek przeszedł pewną ważną drogę na kartach tej małej książeczki. Od śmiechu z powodu upadku puchatego króliczka i klepania go mocno po plecach, zaczął mu współczuć, robiąc zatroskaną minę na widok upadku, aż w końcu bardzo delikatnie głaskał go po pleckach i wycierał każdą łezkę, próbując pojedynczo je chwytać.
Wspaniale obserwuje się rozwój swojego dziecka, a najlepiej gdy widzimy jak pomagają w tym kolorowe książki.






Książki, które teraz polecę są idealne na moment rozpoczęcia odpieluchowania. Oczywiście osobiście uważam, że takie historie przydają się jeśli dziecko już rozumie dużo z tego co obserwuje i co się do niego mówi.

Siku na nocniku
Urszula Kozłowska, Agnieszka Matz, wyd. Foksal

Szperając w książkach dla dzieci na Targach, nie przypuszczałam, że trafię na tak zabawną i do tego ładnie wykonaną bajkę. Do tego nie przypuszczałam, że aż tak nam się przyda. Już pierwszego dnia gdy Piotr zajrzał do środka, od razu pobiegł po nocnik i próbował sam rozbierać się, by móc próbować załatwić swoją potrzebę tam gdzie należy.  
Ilustracje są zabawne, kolorowe i estetyczne, co przy doborze książeczek dla dzieci, jest dla mnie najistotniejsze. Następna w kolejności jest historia, treść. Tutaj w postaci wierszyków jest opowiedziana przygoda z wyrzuceniem pieluszki w niepamięć, a powitaniem nocnika. Zresztą, zobaczcie sami fragmenty ilustracji:






Kajtuś na nocniczku
Joceline Sanschagrin, Pierre Brignaud, wyd.rea-sj

Książeczka ta nie należy do nas, została nam ona pożyczona ze żłobka #WesołeWygibasy, do którego od sierpnia chodzi Piotruś. Została nam ona pożyczona gdy tylko Panie zauważyły, że synuś zainteresował się nocniczkiem. Za co jesteśmy bardzo wdzięczni.
Bardzo chciałabym Wam ją polecić. Szczególnie jeśli jesteście estetami i nie przepadacie za zbyt dosłownymi ilustracjami w bajeczkach dla Waszych pociech. Nie zobaczycie tam narysowanej jedynki czy dwójki, za to rysunki są piękne a i historia jest dość długa i konkretna. Porusza również trudny i krępujący dla dzieci temat, jakim jest posikanie się w majteczki. Pietruszka bardzo lubi ją oglądać.  





Pojazdy
z cyklu pierwsze słowa
Nathalie Choux, wyd. edukacyjny EGMONT

W tej książeczce przeważają ilustracje, a tekstu jest na prawdę niewiele. To co przyciąga uwagę dziecka, to liczne możliwości przesuwania, wyciągania kartek, które powodują, że pojazdy ożywają na oczach malucha. Piotr był absolutnie zachwycony tą książeczką.





Reksio, wielka księga przygód
wyd. Papilon

Kto z nas nie zna Reksia? A znają go już Wasze dzieciaki? Piotrek widział kilka odcinków i uśmiał się na nich do rozpuku. Książka być może trudna dla maleńkich dzieci, ale jest dużo ilustracji i tekst, który mogą czytać rodzice do poduszki. Ponadto wyróżnienie bohaterów, pozwala dziecku odróżniać różne zwierzątka jak i konkretne postaci. Polecam wszystkim miłośnikom dawnych bajek. Jest to wzruszający powrót do dzieciństwa a i naszym pociechom możemy podarować wartościowe treści.




A teraz przedstawiam dwie książki religijne dla maluchów! Szukałam czegoś szczególnego i znalazłam!


Idziemy na Mszę Świętą 
Karine-Marie Amiot, Florian Thouret, wyd. Jedność dla dzieci

Historia, która na pewno zainteresuje starsze dzieci, które potrafią skupić się na czytaniu przez rodzica dłuższych fragmentów tekstu. Ładne ilustracje i tekst pozwalający dziecku zrozumieć czym jest Msza Święta i co dzieje się podczas niej, w świecie dzieci. Przybliża również podstawowe wzory zachowań, jak chodźby uczynienie znaku krzyża, które jest tu porównane, dla przywitania się z Jezusem.





Boże Narodzenie
Alfredo Belli, wyd. Jedność dla dzieci

A teraz hit na zbliżające się Święta! Któż z nas nie chce przybliżyć dziecku historii narodzenia Jezusa? Wspaniałe ilustracje, tekst, a do tego figurki kartonowe, które wystarczy wyciągnąć ze środka i złożyć. I co najważniejsze! Wyjmując ze środka karte z figurkami, pod spodem mamy dalszą część historii!
Rewelacyjna propozycja dla rodziców 2 latków i też trochę starszych dzieci. Zobaczą jak figurki można ustawić pod choinką i stworzyć własną szopkę! Wypróbujcie!






Mam nadzieję, że moje propozycje będą dla Was przydatne i skorzystacie z nich, sprawiając swoim dzieciakom radość ze wspólnego czytania i oglądania pięknych obrazków. 

niedziela, 4 listopada 2018

Nie mam czasu celebrować...

Od kiedy tylko planowaliśmy drugą ciążę wyobrażałam sobie jak to będzie znowu być w ciąży, jak będzie cudownie i jak będzie wspaniale wyglądać nasze życie z dwójką dzieci. I nie.. Nic z moich wspaniałych myśli się nie zmieniło, poza tym... Że nie mam czasu o tym myśleć! 

Czym różni się ta ciąża od pierwszej?

Pierwsza ciąża była swego rodzaju celebracją! Był czas na myślenie o maleństwie, o zakupach dla niego, o głaskaniu brzucha i mówieniu do maluszka. Był czas na skupianie na nim uwagi i kierowanie do niego swoich myśli.

Niewiarygodne jak bardzo druga ciąża jest inna! 

Nie dość, że nie mam czasu na wszystkie wyżej wymienione detale, powodujące celebrację błogosławionego stanu, to wręcz nie dociera do mnie, że w ogóle mieszka we mnie to kilkucentymetrowe niewinne dziecko! 
Gdyby nie usg na którym widziałam małą marcheweczkę (jak roboczo nazywamy naszego drugiego szkraba), nie uwierzyłabym! 

A jednak wciąż mam nadzieję, że gdy już poczuję ruchy maleństwa, będę w końcu świadomie szukać czasu na bycie sam na sam z tym nowym życiem! 



A jak wy przeżywałyście drugą ciążę?