Posty

Polecany post

żłobkowe rozterki

Obraz
Przez krótki okres czasu przyszło mi pracować w przedszkolu, jako niania, w bawialni dla dzieci znajdującej się w galerii... to doświadczenie pozwoliło poznać rodziców maluchów od na prawdę wielu stron. I tak od jednej skrajności w drugą. Znacie to? Obserwacje, które wywołują w nas myśli, że my na pewno unikniemy pewnych postaw, zachowań?

Właśnie...

Ja też miałam takie życzeniowe myślenie...

I gdy nagle przyszło co do czego, to zaczynam rozumieć. Te matki, które włączą bajkę bo muszą uporać się z górą prania (tak jak ja dwa dni temu...), te matki, które robią z siebie pajaców przed dzieckiem byle tylko pozwoliło sobie włożyć do ust kolejną łyżkę zupy, bo sam zainteresowany to machnie łyżką zaledwie trzy razy i pomimo głodu traci zainteresowanie posiłkiem.

Tak... to wszystkojest tylko wycinkiem.. ale ja nie o tym!



Tak się poskładało, że pomimo wielkich chęci i planów nie zostanę w domu z Pietruszką do trzeciego roku życia. Czas wracać do pracy. To jednak wiąże się z licznym stresem. Pr…

Książka, która sprawiła, że łzy znów popłynęły...

Obraz
Nie pamiętam, na której książce ostatnim razem płakałam. Ale pamiętam, że było to jeszcze w czasach liceum.

Staram sie czytać o tragicznych wydarzeniach w książkach z zacisniętymi wargami, próbując bez większych emocji dobrnąć do końca, by potem ocenić czy była ona poruszająca, czy nie. Na wzruszenia i łzy pozwałam sobie raczej na filmach. Albo inaczej - zwykle nie potrafię ich tam opanować.
Ale ta książka była inna.
"Obcy powiew wiatru" Magdaleny Majcher to właśnie książka, którą chciałabym Wam z czystym sumieniem polecić!
 I choć przeczytałam ją w cztery dni, bo opieka nad dziećmi skutecznie mi uniemożliwiała ukończenie jej w góra dwa wieczory, to jednej nocy udało się przeczytać niemal całość. I wtedy.. Czytając jeden list poczułam jak niekontrolowanie stają przed oczami łzy... Bo każdy wierzy w piękną i prawdziwa miłość. Ale kiedy jest ona rozdzielona brutalnością wojny, to jest to dla serca nie do udźwignięcia. Nawet gdy czyta się o tym w czasach pokoju.
"Obcy powiew…

Gdy nocnik staje się "przyjacielem" dziecka

Obraz
Odpieluchowania bałam się niemal tak samo jak odsmoczkowania (to akurat wciąż jeszcze przed nami). Marzyłam by odpieluchować Pietruszkę przed jego pójściem do przedszkola, ale jakoś nie bardzo wierzyłam w swoje możliwości wychowawcze.


Oto jednak nadszedł czas by podjąć decyzję. Mieliśmy do wyboru zmuszanie młodego do siadania na nocnik lub poczekać aż sam będzie gotowy.

Zdecydowaliśmy się na drugą opcję!

Dlaczego?

Najważniejsze było dla nas - nie zrazić syna do nocnika! A robiąc coś na siłę bardzo łatwo o taki efekt!

Poczekaliśmy zatem aż Piotr sam zainteresuje się nocnikiem!

Tak też się stało i to dzięki żłobkowi! Widząc jak inne dzieci siadają na nocnik, sam zapragnął to robić, choć na początku wcale nie udało się zrobić siusiu.

Regres

Stopniowo wszystko zaczęło się udawać aż nagle nastąpił regres!

Tak! I to się zdarza w całym procesie odpieluchowania!

Wszystko przez liczną grupę maluszków, która przyszła do żłobka. Nie ustawaliśmy jednak w staraniach i po dwóch tygodniach przesikiwan…

Zmiana kodu na 3 z przodu

Obraz
30 latki zawsze kojarzyły mi się z dojrzałością, pełnią kobiecości, powagą, ale i smutnym końcem tego dziewczęcego, niewinnego looku.

Tak było kiedyś. 5, 10 lat temu. 
Dziś sama kończę 30 lat. I wchodzę w ten Świat dojrzałości, kobiecości pełną gębą. Ale czy ten Świat rzeczywiście wygląda tak jak go sobie wyobrażałam?  Niezupełnie. 

Dziś podsumowałabym siebie (mającą 30 lat) w dwóch słowach: KOBIETA SPEŁNIONA! 
Bo dojrzała nie jestem w pełni. Bo powagi nie umiem utrzymać dłużej niż 30 sekund. Bo nie czuję się jeszcze w pełni kobietą przez swoje kompleksy. Bo uwielbiam być dziewczęca, i z głową w chmurach nadal być romantyczką, która biegałaby boso po łące z kwiatami we włosach.  Bo jestem marzycielką, która wciąż kreuje sobie w główce marzenia na granicy spełnienia. 

Ale czuję się kobietą spełnioną! Bo kończąc 30 lat mam więcej niż mogłabym kiedykolwiek chcieć. Zaledwie 4 lata temu obawiałam się, że nigdy dzieci mieć nie będę! Teraz tulę w ramionach cudowną dwójeczkę i obserwuję codzi…

Moja droga mleczna (usłana cierniami)

Obraz
Tak było za pierwszym razem... I choć byłam przygotowana, życie potrafi wszystko wywrócić do góry nogami! I tak nagle okazało się, że Pietruszka zaraz po porodzie nie chwycił piersi.. Potem przez całą dobę nie chciał tego zrobić nawet przez nakładki. I tak.. Można było próbować innych sposobów (niekoniecznie karmić na leżąco) ale nikt wtedy mi tego nie doradził. Nie podjęto fachowego wsparcia. 



Piotruś - wielkie plany i wielka porażka 

Dopiero w drugiej dobie młody załapał o co chodzi, gdy na siłę, mimo bólu usiadłam i przystawiłam go do piersi.

I nawet po powrocie do domu, próbując przejść tylko na pierś, po tygodniu Piotr przybrał zaledwie 5g !!! To postawiło mnie przed najtrudniejszą decyzją - karmimy piersią ale i dokarmiamy mm.

Czy kp było cudownym przeżyciem?

Niestety.. Poza radością z bliskości była to nieustająca katorga ciała i umysłu, pełna zniechęcenia i frustracji.

Ciała, bo Piotr był nieustannie głodny a ja nie umiałam rozchulać laltacji. Nie miałam nawet nawału pokarmu a …

1 miesiąc Hani

Obraz
To był absolutnie zaskakujący miesiąc, który miał być totalnie odmienny od stanu faktycznego. Miała być ciepła wiosna, rodzinne Święta i ja.. Brzuszkowa mama, na tle tego cudownego czasu. Ale Hania postanowiła zrobić mi pstryczek w nos, a Pan Bóg kolejny raz nauczył mnie pokory, by nie ufać własnym planom, w myśl zasady: "jeśli chcesz rozbawić Pana Boga, opowiedz mu o swoich planach"



Mam wrażenie, że nasze życie toczy się nieustannie według tych słów. A może to ja jestem taka uparta, że wciąż trzeba mnie tego uczyć?

Jednak pojawiła się - Hanna Klara (2750g, 50cm, 10pkt w skali Apgar) urodziła się za wcześnie, bo w ukończonym 34tc, z cechami wcześniactwa, jednak wydolna oddechowo i nie potrzebująca żywienia poprzez sondę.


W ciągu tego miesiąca z wagi najniższej tj. 2550g, przytyła do 3320g! Zaczęła podnosić główkęIntensywnie skupia wzrok na przedmiotach (co zauważył pediatra)Pięknie ciągnie pierś, jednak nie obyło się bez trudności (ale o tym w kolejnym wpisie na temat kp)Nada…

Mój błękitny poród!

Obraz
Chciałabym podzielić się z Wami moim absolutnie wyjątkowym i niespodziewanym porodem.


Tuż przed Świętami byliśmy w 34tc. Zauważyłam, że brzuch nieznacznie się obniżył i ciążył coraz bardziej. Do tego wieczorami odczuwałam pojedyncze spięcia i skurcze w podbrzuszu, które były nieregularne ale przechodziły po magnezie i no spie.
W Wielką Sobotę zdążyliśmy podjechać jeszcze do kościoła na święcenie pokarmów, a popołudniu przyjechała rodzina, by nas odwiedzić przed dojechaniem do celu podróży, czyli miejsca, gdzie mieliśmy następnego dnia świętować Zmartwychwstanie Pańskie. I tak nastał wieczór... I kolejne skurcze. Właśnie wtedy przekonałam się jak dużo znaczy intuicja!
Po niedługim namyśle powiedziałam Bartkowi by dzwonił po mojego tatę, aby przyszedł do Pietruszki, który już spał sobie smacznie w łóżku. Postanowiłam pojechać na ktg i ocenić szyjkę, która przy zakładaniu pessara miała 14mm.
Intuicja kobiety działa niesamowicie! Wiedzieliście o tym?

Na SORze pani rejestratork…

Poród rodzinny? To coś dla mnie!

Obraz
Poród rodzinny to zdecydowanie nowość, która pojawiła się w ostatnich dekadach. Jeszcze w momencie gdy rodziliśmy się my, czyli około 30 lat temu, mężczyzna nie miał prawa wstępu na porodówkę. Ba! Nie wolno było nawet odwiedzić matki z dzieckiem po porodzie. Wsparcie żony w tak trudnej sytuacji było niemożliwe. I można by dyskutować, co było/jest lepsze dla związku, dla zdrowia psychicznego kobiety i mężczyzny. Dziś chciałbym Was zaprosić do mojego doświadczenia porodu rodzinnego. Chciałbym Wam opowiedzieć jakie emocje towarzyszyły mi za pierwszym razem i czy jestem zdecydowany na kolejny czas wspierania Diany w trakcie pojawienia się na świecie naszej małej Marcheweczki.

Za drugim razem wiesz czego się spodziewać Z perspektywy ojca dwuletniego dziecka, oczekiwanie na narodziny następnego dziecka, nie wywołuje specjalnych emocji. Prawdopodobnie wynika to z tego, że znajdowałem się już w podobnej sytuacji i w moim wewnętrznym przekonaniu jestem na to przygotowany. Na pewno na obecnym …